Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty

3 maja 2014

sałatka z ananasem i wędzonym kurczakiem...


Majówka mija przysłowiowo jak z bicza strzelił. 
Jutro czekają nas kolejne powroty do domu, do obowiązków, pracy, szkoły.
Ostatnio mało mnie na blogu. 
Bardzo nie chciałam zapowiadać całkowitej kilkutygodniowej przerwy, a jednak tak nieczęsto udaje mi się zamieścić kolejny post. Wieczorami jestem zwykle zmęczona tak bardzo, że ledwo znajduję siły na zmycie makijażu i przebranie się w coś wygodnego, miękkiego, domowego.
Życie pędzi do przodu a mój rozpędzony pociąg nabiera coraz wyraźniejszych kształtów. Nie oznacza to wcale, że przez ten czas nie gotowałam, nie pracowałam nad nowymi daniami. Pracowałam bardzo dużo i na moim dysku piętrzy się stos zdjęć z ostatnich tygodni. Bywały jednak i takie dnie, kiedy szczytem moich marzeń było zejście do sklepiku osiedlowego i kupno paczki mrożonych pyz.
Teraz jestem przed kolejnymi projektami, terminami i ogromem pracy i znowu będę sięgała po zapasy zgromadzone przez ostatnie miesiące. 
Zbliża się komunia mej córki i ostatnio moją głowę zaprząta dobre rozplanowanie przygotowań i pogodzenie ich z bardzo pracowitym w fundacji miesiącem majem. 






Dziś chciałam zaproponować sałatkę.
Zarówno ze względu na smak jak i błyskawiczne przygotowanie.
Idealną do błyskawicznego przygotowania. Mało nakładu pracy, szybki efekt. 

Dobrze jednak zrobić ją nieco przed podaniem, aby składniki miały czas się przegryźć. 


Sałatka z kurczakiem i ananasem:
1 podwójny wędzony filet kurczaka, pokrojony w  średniej wielkości kostkę,
puszka ananasa w kawałkach, można użyć świeżego, pokrojonego, jednak trzeba go wcześniej nieco osłodzić, aby złamać naturalną cierpkość ananasa,
1 puszka kukurydzy,
1 słoiczek selera,
4 jajka ugotowane i pokrojone w kostkę,
2 - 3 łyżki majonezu jogomajo winiar lub innego łagodnego

Wszystkie składniki osączyć na sicie, wymieszać z majonezem, doprawić szczyptą soli, cukru, odstawić do przegryzienia się składników.

Smacznego :)


21 lutego 2014

hiszpańskie empanadas... pieczone mięsne pierożki...

Dwa dni temu spakowałam walizki, wrzuciłam do auta nosidełka z kotami i przemierzyłam dziesiątki kilometrów. 
Co rano smażę racuchy lub naleśniki, piekę serniki, babki, placki z owocami. Kartkuję stare kajety z przepisami wygrzebane u Babci, Ciotek, znajomych.
Jem kanapki ze swojskim smalczykiem, kiełbasą chorizo, przegryzam to papryką i zapijam domowymi nalewkami. Robię setki zdjęć budzącej się do życia wsi i brudzę dłonie czarną ziemią. Spaceruję po starych bazarach, małych sklepikach, odwiedzam uliczne stragany. Kupuję stare kieliszki, uszczerbione talerze, imbryki bez ucha i filiżanki bez spodeczków. Zrywam przebiśniegi i pierwsze gałązki z zielonymi pąkami. 
Wieczorami wracam do domu, gdy chłód podpełza za kołnierze kurtki, a powietrze pachnie przecudnie. Oszałamiająco i upajająco. 
Zima tego roku nas rozpieszczała, a dziś, na przednówku wiosny, oddycha górami, lasem, łąkami. 





Empanadas to tradycyjna hiszpańska przekąska. Doskonała na ciepło jak i zimno. Od czasu wieczorku z Kołem Gospodyń Miejskich  piekłam je kilkakrotnie. Zwykle w podwójnej ilości. Część zjada Córka, a reszta (niewielka), zostaje dla nas. A że wczesnowiosenne powietrze zaostrza apetyt, w ostatnich dniach zabieram je na dalekie wyprawy...

Hiszpańskie empanadas:
/przepis własny/

ciasto kruche:
250 g mąki,
125 g masła,
1 żółtko,
1 łyżeczka cukru,
1/2 łyżeczki soli,
40-50 ml zimnej wody,

Mąkę posiekać z masłem, dodać sól, cukier, żółtko oraz wodę. Wodę należy dolewać tyko tyle, aby zagnieść sprężyste ciasto.
Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin (można i na noc).


Farsz:
500 g mielonej wołowiny (można użyć gotowego mięsa mielonego, najlepiej wołowego),
1 puszka czerwonej fasoli,
1 czerwona cebula,
2 łyżki sosu sojowego (dawałam tajski, lekko słodkawy),
1 łyżka wędzonej czerwonej papryki w proszku (można użyć zwykłej),
ok 1/2 łyżeczki płatków papryczki chilli (lub wedle uznania),
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego,
sól, czarny pieprz
1/2 szklanki rodzynek namoczonych we wrzątku,
zielone oliwki drobno siekane,
2 łyżki miodu,
2 duże jajka.

Na patelni na rozgrzanej oliwie zeszklić cebulę (dość drobno posiekaną), dodać kmin. Uprażyć. Wrzucić mięso, usmażyć jak na spagetti. Dodać resztę składników i przypraw, dusić około 20 minut. Jajka należy wbić, gdy masa mięsna przestygnie.

Ciasto rozwałkować na dość cienki placek, wykrawać szklanką krążki.
Na połowę krążków kłaść po łyżce farszu, przykrywać drugim krążkiem. Dokładnie zlepić brzegi, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Smarować rozkłóconym jajkiem (można posypać papryką proszkowaną). Piec w około 220 stopniach przez 25 minut. 


27 grudnia 2013

śledzie po japońsku...





Wyglądam za okno. W strumyku pływają kaczki.
Pogoda jest iście marcowa, 
zachęca do spacerów. 
Zmierzch zapada już nieco później, najkrótsze dnie mamy już za sobą. 
Boję się,
że jednak nie obejdzie się bez mrozów, a zima, jak co roku, tak i tego bardzo nas zaskoczy.
Boję się śniegu zalegającego na polach do kwietnia i braku wiosny.

Dziś jednak spędziłam ten dzień na dworze, w poświątecznym lenistwie, przyglądając się młodym źdźbłom trawy.


Wiem, ze święta już minęły. Jednak wielkimi krokami zbliża się do nas sylwester i zapewne, jak co roku, grono z Was spędzi go w domu. 
Chciałam więc, na tę noc, zaproponować Wam śledzie.
Moja mama przygotowuje je tak od lat, trudno mi już nawet powiedzieć, czy jest to ściśle Jej przepis, czy modyfikacja którego z dań, jakie podawano w hotelowych barach PRL. 
Wiem za to, że śledzie przygotowane w ten sposób zwykle robią furorę wśród gości. 
A ponieważ muszą poleżeć tylko dwa, trzy dni - jeszcze zdążycie je przygotować.


Filety śledziowe w sałatce po japońsku:

1. Filety typu matjas myjemy, zalewamy zimną wodą z dodatkiem plastrów cytryny i moczymy przez całą noc. Rano zlewamy wodę, filety płuczemy i odsączamy na papierowym ręczniku.
2. Cebulę i por obieramy z wierzchnich warstw i kroimy w cienkie półplasterki. Cebuli i pora powinno być mniej więcej róno raz powinny zajmować objętościowo nieco ponad jedną trzecią objętości śledzi.

3. Ogóreczki korniszonki kroimy w cienkie paseczki. Ogórków powinno być także nieco ponad jedną trzecią objętości śledzi.

4. Puszkę zielonego groszku odsączamy na sicie, płuczemy. Gdy ocieknie wrzucamy do miseczki ze śledziami.

5. Dodajemy cebulę z porem, ogórki lekko odciśnięte, garść siekanej zieleniny. Odrobinę białego octu winnego lub jabłkowego, około 2 łyżek na pół kilo śledzi. Proporcja ta jednak zależy od naszego gustu oraz intensywności octu. Przed podaniem można sałatkę spróbować i w razie konieczności doprawić octem lub cukrem. Należy pamiętać, że po dwóch dniach składniki się przegryzą i śledzie zyskają nieco inny smak aniżeli w chwili przygotowania.

6. Przygotowujemy sos z majonezu, śmietany (1:1), doprawiamy go cukrem, solą (jeśli śledzie bardzo się wymoczyły) oraz odrobiną pieprzu.

Smacznego:)) 

16 października 2013

krokiety z kaszy gryczanej i sera feta....

   
Moja Rodzina bardzo lubi wszelkiego rodzaju kasze. Córka chętnie wcina je z sosami, MM w każdym innym daniu, jako dodatek, składnik główny, farsz, nadzienie......
Oczywiście, niekwestionowaną królową kasz jest u nas kasza gryczana.
Na moim stole gości przynajmniej dwa razy w tygodniu.
Raczej nieczęsto zdarza mi się kupić tę woreczkową, wolę taką luzem, zwykle gotuję ją w specjalnym rondlu, o bardzo grubym dnie i prażę długo, na sypko, tak jak lubimy.





 Zdaję sobie jednak sprawę, że kasze w niektórych domach nie są popularnym dodatkiem do obiadu. Na naszych stołach wciąż królują ziemniaki i makaron. A szkoda.
Postanowiłam zatem podzielić się moimi pomysłami na przygotowanie kasz. Chciała bym odczarować złą sławę, jaką są owiane i przekonać Was, że dania z ich udziałem mogą być naprawdę pyszne oraz urozmaicone.

Przepis na pierogi z kaszy gryczanej możecie znaleźć tutaj.
Tym razem więc zapraszam na krokiety z kaszą gryczaną i serem feta.


Krokiety z kaszą gryczaną i serem:

Placki:
2 filiżanki mąki kukurydzianej,
1 filiżanka mąki pszennej poznańskiej, wrocławskiej, tortowej
3 filiżanki mleka
3 jajka,
szczypta soli

Składniki dobrze wymieszać za pomocą miksera, usmażyć placki nieco grubsze niż naleśniki, przekładać na talerz, przykryć szczelnie folią spożywczą, aby nie wysychały.

Farsz:
3 szklanki ugotowanej na sypko kaszy gryczanej (ja używam szklanki o pojemności 200 ml),
kostka sera feta
2 cebule średniej wielkości
2 łyżki masła do duszenia
sól, pieprz, majeranek lub zioła prowansalskie....(wedle uznania)

Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na maśle. Lekko przestygłą dodać do kaszy gryczanej, dodać ser, przyprawy, rozgnieść widelcem i wymieszać. (można dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, choć ja osobiście wolę delikatniejszy smak tychże krokietów)

Na każdy placek nakładać łyżkę farszu, rozsmarować, zwijać w ruloniki lub kopertę, jak kto woli.
Każdy krokiet obtoczyć w mące, następnie lekko roztrzepanym jajku i bułce tartej. 
Smażyć na gorącym oleju z każdej strony. 

Smacznego :)))




8 października 2013

terrina warzywna z rybą.....


Dziś drugi wpis. Danie przygotowane na konkurs firmy Pudliszki. 
Pomysłów miałam kilka i od dwóch tygodni gdzieś tam w podświadomości układałam przepisy, doskonaliłam, dobierałam składniki.
Ostateczny wybór padł na terrinę warzywną z rybą, choć żałuję, że czas nie pozwolił mi na przygotowanie jeszcze kilku dań. 
Jestem jednak pewna, że pokaże Wam je przy innej okazji, gdyż powinny smakować i prezentować się świetnie.






 Danie te doskonale nadaje się jako zimna przekąska, przystawka, lekka kolacja, podane z sosem majonezowym i młodymi ziemniakami znakomicie sprawdzi się w roli delikatnego obiadu.
Najlepszą rekomendacją chyba będzie fakt, że przygotowałam ją dziś rano i dziś już została zjedzona. Nawet moje dziecko, które od jakiegoś czasu gniewa się na rybkę, po tę sięgnęło z zaciekawieniem i zjadło dość spory kawałek filetu z dorsza zanurzonego w duszonych warzywach.


Terrina warzywna z rybą:
/przepis autorski/

dwa filety z dorsza lub innej ulubionej ryby
mąka kukurydziana do obtoczenia,
spora marchewka,
mały kawałeczek pora, selera i pietruszki,
papryczka ostra (ilość wedle upodobań)
pół czerwonej papryki,
cebula czerwona oraz biała,
dwie łyżeczki czubate żelatyny, 
łyżka masła,
sól, pieprz,
czubryca czerwona, szczypta trawy cytrynowej, szczypta wędzonej, proszkowanej papryki,
suszony grys pomidorowy
łyżeczka pesto czerwonego,
3 łyżki koncentratu pomidorowego Pudliszki,


Rybę myjemy, odsączamy za pomocą papierowego ręcznika, solimy, skrapiamy sokiem cytrynowym i odstawiamy do lodówki na chwilę.
W tym czasie w rondlu o grubym dnie rozgrzewamy masło. Warzywa czyścimy, cebule siekamy w pióra, por w drobne krążki, marchew, seler i pietruszkę ścieramy na tarce, a paprykę siekamy w drobniutką kosteczkę.
Do rondla najpierw wrzucamy cebulę z porem, chwilę dusimy, następnie dodajemy pozostałe warzywa, solimy, dusimy chwilę pod przykryciem, w razie potrzeby dolewając nieco wody.

Głęboki półmisek, miseczkę czy inne naczynie schładzamy w lodówce. Żelatynę rozpuszczamy w dwóch łyżkach wody. 

Do warzyw dodajemy przyprawy, koncentrat pomidorowy oraz rozpuszczoną żelatynę.
Dno miseczki wykładamy przygotowanymi warzywami, schładzamy przez chwilę.
W tym czasie wyjmujemy rybę, obtaczamy w mące kukurydzianej, smażymy na silnie rozgrzanym tłuszczu. 

Na tężejące warzywa wykładamy filet rybny, smarujemy odrobiną pesto, na to kładziemy odrobinę warzyw i ponownie filet rybny posmarowany pesto.
Całość przykrywamy resztą przygotowanej warzywnej galaretki.
Schładzamy w lodówce przez noc, a rankiem kroimy w piękne plasterki, lub rozsmarowujemy jako pastę na świeżym, chrupiącym chlebie :) Dekorujemy majonezem lub ulubionym sosem majonezowym.






19 sierpnia 2013

Bakłażany w sosie pomidorowo-czosnkowym.....


   Są jeszcze takie miasteczka w Polsce, gdzie zatrzymał się czas, a rankiem budzi nas pianie koguta.
Małe miasteczka, bez wielkomiejskich marketów, gdzie po masło i jajka na śniadanie gospodynie wychodzą z wiklinowymi koszykami. 
Pod oknami bielonych domków kwitną malwy, pachnie kwiat groszku, a w oddali szemrzą strumyki.
Miejsca, w którym sąsiad pozdrawia sąsiada nie tylko skinieniem głowy, a kobiety zatrzymują się przy płocie na serdeczną pogawędkę.
Miejsca, w których czas płynie leniwie, dzielony pomiędzy pracę, przyjemności, rodzinę i małe codzienne szczęścia.
Miejsca, z natury nostalgiczne.

***




Dziś kolejny przepis kuchni gruzińskiej.
Danie proste, szybkie, lekkie i niezwykle smaczne. Ja mogła bym się nim zajadać na okrągło.
Zdjęcie powstało przy współpracy z fotografem Mariuszem Rymanowskim.


Bakłażany w sosie pomidorowo-czosnkowym:

300 g bakłażanów
200 g pomidorów,
2 ząbki czosnku,
4 łyżki oleju,
po pół pęczku natki pietruszki, koperku i bazylii,
czarny zmielony pieprz, czerwona zmielona papryka, sól do smaku


Bakłażany pokroić w kostkę lub półplasterki, smażyć na gorącm oleju aż powstanie na nich złocista skórka.
Pomidory wyszorować porządnie pod bieżącą wodą i zetrzeć na grubej tarce do jarzyn, czosnek rozgnieść lub drobniutko posiekać. Zieleninę umyć i posiekać. Wymieszać z pomidorami i czosnkiem. Doprawić do smaku solą, pieprzem i papryką (ja korzystam z papryki wędzonej w proszku).
Zalać przygotowanym sosem bakłażany, odstawić na godzinę, dwie aby się przegryzły...

Smacznego :)))

26 marca 2013

Cebularze z pesto...




     Nie  potrafię nie piec. Mogę nie gotować, ale pieczenia nie potrafię sobie odmówić. To jest uzależnienie, a pomimo to Rodzina i Przyjaciele nie proponują mi walki z tym nałogiem. Przeciwnie, każdy lubi moje uzależnienie. Prawie tak bardzo jak ja.
Zwykle zjadam jeden kawałek ciasta, no może dwa. Przy tych wytrawnych placuszkach/bułeczkach przepadam. Mogę je podskubywać przez cały dzień i nigdy nie mam dość. Jeśli ktoś, tak jak ja, uwielbia pesto, szpinak i duszoną cebulę, ten wypiek jest właśnie dla niego.

Pakuję kilka do papierowej torby. Pakuję do samochodu. Termiczny kubek z kawą z mlekiem, kilka płyt z ulubioną muzyką, tablet z bajkami i grami dla Córki....
Uwielbiam ruszać w drogę. Uwielbiam moment wrzucania torby do bagażnika, tankowania paliwa, wyjazdu na autostradę.... Lubię zmieniać otoczenie, a droga kojarzy mi się z wolnością z oddalaniem się od miejsc, które znam, z którymi wiąże się pewna historia, i odkrywaniem nowych, lepszych, dalszych, bardziej ekscytujących i wyjątkowo krótkich. 





Cebulaczki:
10 gram świeżych drożdży,
120 gram masła,
320 gram mąki,
1 jajko,
1 płaska łyżeczka soli,
1 łyżeczka cukru,
6 łyżek letniego mleka

Z drożdży, łyżeczki cukru i letniego mleka zrobić zaczyn. Dodać resztę składników, lekko podtopione w kubku masło, zagnieść ciasto, odstawić do rośnięcia na około godzinę, półtora.
Ciasto powinno być niezbyt luźne i lśniące.

Po tym czasie z ciasta formować placuszki z wgłębieniem w środku, posmarować roztrzepanym jajkiem i napełniać ulubionym farszem. (Oprócz pesto można wykorzystać sos pomidorowy, kukurydzę, lub samą duszoną cebulę).

Farsz cebulowy:
Kilka dużych cebul drobno posiekać, podgrzać na patelni oliwę dobrej jakości (można użyć smakową), poddusić cebulę dodając łyżeczkę kminku, majeranku i cukru. Doprawić do smaku solą i pieprzem.


Kilka z nich posmarowałam pesto, nałożyłam świeże listki szpinaku, posypałam tartym cheddarem, kilka przygotowałam z samą cebulą. Na dwa nałożyłam plasterki ananasa.
Można przygotowywać różne wersje placuszków. Z różnymi nadzieniami, dla każdego wedle upodobań.






Smacznego i miłego dziona życzę :))


25 marca 2013

Zielone śledzie marynowane...





Dziś słoneczko nieśmiało puka do okna. Jest wiosna, a w zakamarkach ocienionych miejsc wciąż zalega śnieg. Mam dość tej zimy. Marzną mi końce palców, nos i uszy, kostki i kolana. Złości mnie już co ranne skrobanie szyb samochodu i otulanie kolejnymi warstwami swetrów i czapek.
W sobotę byłam Na Jarmarku Ekologicznym i przemarzliśmy okrutnie. 
Wystawcy ratowali się grzańcem i miodem gorącym, ja chrupałam własnoręcznie przygotowane czekoladki, córka spędzała czas jurcie na warsztatach ekologicznego malowania jajek.
O jajeczkach nieco więcej, a dziś danie postne, na nadchodzące dnie w sam raz. Śledziki, pyszne, nieco pikantne, do szybkiego przygotowania dziś i konsumpcji w piątek. 


Zielone śedzie marynowane:
marynata 1:
2 szklanki wody,
1/2 szklanki octu,
płaska łyżeczka soli,
łyżeczka cukru  

marynata 2:
słoik marynowanych grzybków,
6 dużych cebul,
pieprz czarny świeżo mielony, 
 papryka proszkowana słodka (ja użyłam wędzonej),
płątki papryczek chilli,
musztarda (nie za dużo),
sok z kilku cytryn (u mnie była to jedna duża, ale ilość wedle upodobań),
oliwa lub olej,

Umyte śledzie ułożyć w naczyniu i zalać pierwszą marynatą. Jej składniki należy wymieszać i podgrzać aż cukier się rozpuści, jednak w żadnym wypadku nie dopuścić do zagotowania. 
Naczynie szczelnie zamknąć i odłożyć do lodówki na 24 godziny. 

Po tym czasie śledzie kroimy w kawałki lub dzwonka, marynujemy: cebulę kroimy w cienkie piórka, grzybki siekamy, W dużym słoju układamy warstwami: cebulę, grzybki, śledzie, smarujemy musztardą i przesypujemy przyprawami.. Na wierzchu powinna być warstwa cebuli. 
Całość zalewamy sokiem z cytryny i oliwą, podważając warstwy, aby zalewa dotarła na dno słoika. 
Zamykamy szczelnie i odstawiamy w chłodne miejsce na 2-3 dni. 

Śledzie podajemy na półmisku wyłożonym sałatą, lekko polane sosem z marynaty lub spienioną śmietaną.

Polecam, śledzie są naprawdę pyszne.
 
 

21 marca 2013

Naleśniki... przepis podstawowy i kilka rad...




Nie potrafię pozostać obojętna wobec widoku talerza parujących, odsmażanych ziemniaków, pierogów ruskich, racuszków, galantyny drobiowej mojej Mamy, naleśnników.
Są potrawy i smaki, których wspomnienie tkwi w nas głęboko. Są zapachy przywołujące błogie uczucie szczęścia, sielanki dzieciństwa i matczynej troski. Każdy z nas ma listę kulinarnych pocieszaczy. Rzeczy, które smakują zawsze, dzięki którym nawet najbardziej pechowy dzień staje się "do zniesienia", a smutki i troski uchodzą tak troszkę dalej od nas.
W zimowe wieczory uwielbiam napełniać dom zapachem drożdżowego ciasta.. Biel śniegu za oknem i zapach cynamonu wewnątrz układają mój świat.
W leniwe niedzielne poranki snuję się do południa w piżamie, czytam na kanapie otulona kocem, bloguję, oglądam bajki, gram w gry planszowe. A zanim mój dom obudzi się, smażę stos cienkich jak papier, chrupiących naleśników.
Córka zjada je z nutellą, ja z konfiturą cytrynową lub z gorzkiej pomarańczy. 

Naleśniki:

Każdy z nas ma swój sprawdzony przepis na ciasto naleśnikowe. Niby sekret tkwi w farszu. A jednak, w ciągu siedmiu lat smażenia naleśników przynajmniej dwa razy tygodniowo, przerobiłam już setki przepisów i sposobów. I dobrze wiem, że w zależności od sposobu przygotowania, można uzyskać różne efekty. W zależności od farszu, jaki chcemy użyć. 

Zazwyczaj trzymam się proporcji 1;1;1. Filiżanka mąki, filiżanka płynu oraz jajko. Do naleśników śniadaniowych dodaję szczyptę cukru waniliowego i łyżeczkę zwykłego, do wytrawnych tylko sól. Najczęściej używam mleka, można także połączyć je z gazowaną wodą mineralną, przez co staną się bardziej puszyste. Dobrze także dodać odrobinę proszku do pieczenia i odstawić ciasto na około pół godziny do lodówki.

Prosty zabieg dodania wrzątku sprawia, że ciasto staje się bardziej sprężyste i naleśniki z farszem wytrawnym lepiej się zwijają. Chodzi tutaj o zaparzenie mąki wrzątkiem, a następnie przygotowanie według przepisu. Jeśli dodamy więcej jajek, ciasto stanie się bardziej ścisłe. Bardziej kruche, jeśli dodamy kieliszek białego półsłodkiego wina. Kiedy przygotujemy je z mąki gryczanej lub kukurydzianej i dodamy piwo, będą przypominały bliny.

Kilka łyżek śmietany nada im delikatny smak, kwaśne mleko ten smak zaostrzy, a maślanka lub roztopione masło spowoduje, że staną się zarazem jedwabiste i kruche. Można dodać pianę z białek, będą bardziej puszyste, lub same żółtka. 

Jeśli naleśniki mają być delikatne, smażymy je na maśle, jeśli wytrawne - polecam smarować patelnię kawałkiem słoniki.


Te ze zdjęcia przygotowałam z mąki pszennej (dobieram typ odpowiedni do danego dania, najchętniej korzystam z mąki Lubella), zaparzonej wrzątkiem, z mlekiem i śmietanką 30% w prawie równych proporcjach, odrobiny cukru oraz dwiema łyżkami stopionego masła. Żółtkiem zamiast całego jajka. 


Smacznego i miłych, leniwych poranków :))




20 marca 2013

Pomidorowy pasztet z cieciorki...

Dziś słońce wiosennie, jeszcze nieco nieśmiało, puka w okienne szyby. Wczoraj, późnym wieczorem, gdy chowając głowę przed przenikliwym wiatrem w czeluściach kaptura, wracałam ze spotkania z Dziewczynami, pozamarzały drzwiczki samochodów, szyby i wycieraczki.
Dziś celebruję drobne przyjemności. Filiżanka kawy z mlekiem, lektura ulubionego czasopisma, zapach pieczonych bułek...

Miałam pisać o czymś zupełnie innym. Jednak, na prośbę Dziewcząt, wrzucam przepis na pasztet z ciecierzycy. Na liście moich kulinarnych prywatnych uzależnień, te pozostaje gdzieś pomiędzy grejpfrutem a ciasteczkami, o których pisałam tutaj




Pasztet z ciecierzycy z marchewką:

Paczkę (250g) cieciorki namoczyć w dużej ilości zimnej wody i pozostawić na noc.

Na drugi dzień odcedzić, zalać wrzątkiem. Około 1/2 litra, nastawić na wolnym ogniu i gotować około 2 godzin. Do gotującej się soi dodać szczyptę tymianku, pół małej marchewki, szczyptę kminku, duży liść laurowy, ziele angielskie, 1/2 łyżeczki curry proszku, szczyptę oregano, kilka kropli soku z cytryny i 1/2 łyżeczki majeranku. Osolić.

Wylać na durszlak, wyjąć liść laurowy i ziele angielskie. Przełożyć do wysokiego naczynia, skropić olejem. Dodać pół dużej cebuli podduszonej na maśle, miksować blenderem, dodając stopniowo dobrą oliwę lub olej, Doprawić świeżo zmielonym czarnym pieprzem (spora ilość), odrobiną chilli, mielonej wędzonej papryki, dwie - trzy łyżki koncentratu pomidorowego, szczyptę majeranku, ewentualnie solą i curry. 

W szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce można przechowywać do 10 dni. 
 

14 marca 2013

Wielkanocne babeczki z pstrągiem i mascarpone...





  Dziś proponuję coś na urozmaicenie świątecznego stołu. Gwoli tradycji ze szczyptą nowoczesności. Pyszne, lekkie. Efektownie prezentujące się na stole. Zrobiłam w sobotę na małe party i momentalnie doczekały się zachwytu gości:)))))

 

babeczki z mascarpone i pstrągiem



Babeczki z mascarpone i wędzonym pstrągiem:

kruche spody do babeczek,
opakowanie serka mascarpone,
ok 150 g wędzonego pstrąga,
2 gotowane żółtka na twardo,
sól, pieprz,
do dekoracji plasterki cytryn i żurawina do mięs

   W przepisie podaję gotowe spody do babeczek, gdyż takich użyłam. Jednak zwykle albo piekę je sama, albo nadziewam białka od jajek gotowanych na twardo, co bardzo dobrze się sprawdzi podczas świąt :)))

Serek, rybę, żółtka i przyprawy miksuję na gładką masę. Szprycą napełniam babeczki. Można posłużyć się łyżeczka, ale trzeba wtedy wykazać się odrobiną wprawy :))) Dekoruję cytrynką i żurawiną do mięs.
Są pyszne. :))) Polecam